Piątek, 7 maja 2021. Imieniny Augusta, Gizeli, Ludomiry

My już nie prosimy tylko żądamy

2013-03-06 07:42:59 (ost. akt: 2013-03-06 07:44:27)

Podziel się:

Wspólnota mieszkaniowa znajdująca się przy ul. Mickiewicza zgłosiła się do redakcji Kuriera Makowskiego. Mieszkańcy twierdzą, że są zaniedbywani i zapomniani przez władze miasta oraz kierownika mieszkaniówki Teresę Bucińską.

Osoby należące do wspólnoty tj: Ludwik Brzeźiński, Edward Zbrzezny, Danuta Janczewska, Wiesława Woźniak oraz Regina Falacińska włożyły ogromny wkład w odnowienie podwórka znajdującego się przed blokiem. Zostały posadzone drzewa oraz zasiano trawę. Na własną rękę dbano o przycinanie krzewów oraz trawnika. - Pan Brzeziński i Zbrzezny zrobili skalniak, my zasadziłyśmy kwiaty, pomagały nam również niektóre dzieci. Ten kawałek podwórka był dla starszych ludzi azylem. Obok jest ruchliwa ulica, więc możliwość odpoczynku na ławce w przyjemnym otoczeniu był czymś wspaniałym - mówi z rozżaleniem Pani Danuta. Teraz został nam tylko śmietnik, którego właściwie nikt w tym miejscu nie chciał.- dodaje. Wszystko co zrobiliśmy zostało zniszczone, głownie przez młodzież i dzieci. Na podwórku można było spotkać się z różnymi sytuacjami od bujek po handel narkotykami. Jednak gdy wzywałyśmy policje, nikt nie reagował. Sytuacje się powtarzały a funkcjonariusze w większości byli głusi na nasze prośby. Tak więc policja również mocno przyłożyła się do tego, że cała nasza praca została zniszczona.- mówi Pani Wiesława.

Będzie telewizja
- W tych blokach mieszkają przede wszystkim seniorzy z grupą inwalidzką. Jednak nie ma tu ani jednego miejsca parkingowego przeznaczonego dla inwalidów, nie każdy jest w stanie dojść wszędzie o własnych siłach - mówi Pani Regina. Bloki dookoła zastawione są samochodami. Nie jest w stanie przejechać tędy nawet karetka. A my musimy przechodzić po błocie z kulami. - mówią mieszkańcy. - Od wielu lat upominamy się również o postawienie znaku, aby ludzie nie należący do wspólnoty mieszkaniowej nie zastawiali przejazdu jeszcze większą ilością samochodów. Jest to dla nas naprawdę uciążliwe, sami staramy się zrobić tak aby wszystko wyglądało dobrze a Urząd Miasta rzuca nam kłody pod nogi. Nasze interwencje nie przynoszą żadnych skutków. Dlatego nie zamierzamy już pisać podań ani chodzić do Urzędu Miasta. Jeśli będzie trzeba wezwiemy nawet telewizję - dodaje Pani Regina.

Wszystko za nasze pieniądze
Czujemy się, po prostu jak kula u nogi, jeśli tak przeszkadzamy władzom miasta niech wywiozą nas do lasu. Odebrali nam już godność to niech zabiorą nam życie. My ich wybraliśmy i ufamy, że coś z tym zrobią. Aby nam pomóc nie potrzeba wkładu finansowego, jedynie chęci, pomocy i konkretnych ustaleń. - mówi Regina Falacińska. Wszystko co robimy w tym bloku jest za nasze pieniądze. Władze miasta w ogóle nie chcą z nami współpracować. Eternit został zdjęty "z własnej kieszeni", ponieważ kazano nam czekać aż do 2030 roku. Przecież ten blok już ledwo stoi, niektóre rzeczy wymagają natychmiastowego remontu. Została nam wymiana rur kanalizacyjnych oraz remont piwnic. Wszystko remontujemy własnymi siłami, jedynie oczekujemy tego co nam się należy! Obietnice już nam nie wystarczają.- mówią z żalem mieszkańcy.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB