Sobota, 10 kwietnia 2021. Imieniny Borysławy, Makarego, Michała

Minister gwałciciel i biały bus z trupami

2013-03-26 10:04:31 (ost. akt: 2013-03-26 10:04:43)

Podziel się:

Przasnyska prokuratura ma ogrom pracy. Do biura co chwila trafia jakieś zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Niektóre z nich są nieprawdopodobne, inne komiczne. Prokurator musi jednak je zbadać i miarkować. Zapytaliśmy Artura Folgę o najbardziej fantastyczne „przestępstwa” w naszym powiecie.

Prokurator powinien przyjąć każde zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Musi przy tym kierować się swoją wiedzą, zdrowym rozsądkiem oraz prawem. W przypadku, kiedy istnieją podstawy do wszczęcia postępowania, a są jednak jakieś wątpliwości - ten może skorzystać z tzw. czynności sprawdzających. Zdarzają się zawiadomienia, które wybiją z tropu nie jednego śledczego. – Pamiętam sytuację z naszego powiatu, kiedy 60 – letnia kobieta zawiadamiała, że jest gwałcona przez ministra i pracowników BOR – mówi prokurator Artur Folga. – Nie ma co się śmiać, takie zawiadomienia są wręcz smutne – podkreśla. To nie wszystko. – Kiedyś policja otrzymała zgłoszenie, że w nocy pod jednym z przasnyskich lasów notorycznie podjeżdża biały bus, wyciągane są z niego ciała i zakopywane między drzewami. Były to czasy, kiedy swoje sieci szerzyły przeróżne grupy przestępcze. Mężczyzna był tak wiarygodny, że policjanci pojechali na wskazane przez niego miejsca i przystąpili do kopania. Co się okazało, zawiadomienie było fikcją – wspomina. Mniej przerażające, ale również dziwne zawiadomienia dotyczą stosunków sąsiedzkich. Jakiś czas temu prokurator otrzymał zawiadomienie, że sąsiad podgląda starszą kobietę, dlatego ta postanowiła w ramach bezpieczeństwa zasadzić tuje wokół ogrodzenia. Inny przypadek miał miejsce w gminie Rzewnie (powiat makowski). To kraina domków letniskowych, gdzie w okresie urlopowym przyjeżdżają do swoich willi warszawiacy. Dochodzi do kłótni, zgrzytów, a nawet strzelaniny. Jeden z warszawiaków strzelał do drugiego z wiatrówki. Pamiętamy tę sytuację, gdyż sami chowaliśmy się za ogrodzeniem odwiedzając pokrzywdzonego. To są właśnie przypadki, kiedy zdrowy rozsądek miesza się z prawem. A gdzie jest granica?

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB