środa, 23 września 2020. Imieniny Bogusława, Liwiusza, Tekli

Seniorka złamała rękę na drodze. O odszkodowaniu nie ma mowy

2014-11-24 10:00:29 (ost. akt: 2014-11-24 10:02:16)

Podziel się:

83-letnia Helena Kamińska, mieszkanka Makowa, na uliczce gminnej zlokalizowanej tuż obok ul. Sportowej (osiedle Grzanka), złamała rękę. Rodzina kobiety twierdzi, że to z powodu kiepskiej nawierzchni i stara się o odszkodowanie.

- 11 kwietnia wracałem z babcią z kontroli lekarskiej. Gdy wysiadała z samochodu, przewróciła się przez nierówności na drodze i złamała rękę. Wyglądało to na tyle poważnie, że zalecono operacyjne składanie, ale ze względu na wiek babci nie mogłem na to pozwolić. Ręka się źle zrosła i nie jest już tak sprawna jak kiedyś - opowiedział nam wnuk kobiety. Dodał również, że droga gminna, na której doszło do wypadku, jest żwirowa, a jej stan się pogarsza, gdyż podczas remontu sąsiedniej ul. Sportowej poruszał się po niej ciężki sprzęt.

„To wina urzędników”
Mężczyzna zaczął starać się o odszkodowanie od miasta. Jak twierdził, po wcześniejszych rozmowach z urzędnikami liczył na to, że taka rekompensata pieniężna zostanie przyznana. Rozczarował się jednak bardzo, gdy otrzymał odmowne pismo od ubezpieczyciela miejskiego mienia informujące go, że droga gruntowa, na której doszło do zdarzenia, poddawana jest okresowej konserwacji (polegającej na jej wyrównywaniu). Dodatkowo w piśmie wskazano, że nie można stwierdzić, iż do zdarzenia doszło z winy zarządcy terenu, czyli miasta. Bo podobno są dowody, że dbano o drogę, wykonując okresowe kontrole i konserwację.
- To całkowita abstrakcja. Tam od 50 lat nikt nic nie zrobił - zaprzecza zdenerwowany wnuk pani Heleny. Obrotem spraw zbulwersowany jest również mąż poszkodowanej, który postanowił wezwać policję. Gdy mundurowi pojawili się na miejscu, na prośbę mężczyzny wykonali zdjęcia oraz sporządzili notatkę. - Byłem tam osobiście, jednak my nie jesteśmy ekspertami, aby ocenić czy droga spełnia warunki do bezpiecznego poruszania się nią. To nie należy do naszych obowiązków – tłumaczy sierż. Marek Grabowski z makowskiej komendy.

Miasto nie widzi problemu
Z tą sprawą zgłosiliśmy się do Grzegorza Napiórkowskiego, zastępcy burmistrza Makowa. Jak stwierdził, stan drogi nie należy do najgorszych. - Wychodząc z domu, wszędzie może się coś złego stać i to wcale nie zależy od nawierzchni. Jeśli chodzi o odszkodowanie, nasz ubezpieczyciel po przedstawieniu mu sprawy stwierdził, że nie należy się ono kobiecie. Ale zawsze można się odwoływać. Jest na to 14 dni – wyjaśnił Napiórkowski.
Rodzina pani Heleny rzeczywiście postanowiła nie odpuszczać. I złoży doniesienie do prokuratury w sprawie stwierdzeń urzędników, że droga była konserwowana.

Marlena Grzeszczak

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. t #1578812 | 213.158.*.* 26 lis 2014 21:00

    Jest oczywiste, ze ubezpieczyciel nie chce płacić. Trzeba po prostu pozwać urząd na drodze sądowej. A jeszcze lepiej to konkretnego urzędnika na drodze cywilnej. Ale na to drugie to w Polsce nie ma szans :( I właśnie dlatego mamy taki bałagan.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. aska26 #1572605 | 77.253.*.* 24 lis 2014 11:43

    Biedny chłop haha starał wychodził się tyko , żal straszny nie zapomnij żyjemy na wsi gdzie panuje bieda i biedny kraj .. masakra normalnie nie mogę patrzeć na biedę w tym zastranym makowie mazowieckim !!!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)