Poniedziałek, 22 października 2018. Imieniny Haliszki, Lody, Przybysłąwa

Jeleń bez nogi. Kto strzelał?

2015-02-16 14:10:31 (ost. akt: 2015-02-16 14:12:31)

Podziel się:

W perzanowskim lesie (gm. Czerwonka) słychać było odgłosy nagonki i strzały. Po wszystkim na podwórko jednego z mieszkańców wbiegł ranny jeleń.

Wszystko działo się 24 stycznia. Mieszkaniec wracający ze sklepu na swojej posesji znalazł zakrwawione i wystraszone zwierzę. Jak twierdził, straciło nogę na skutek postrzału. - Jeleń został trafiony przez członków koła myśliwskiego, ci jednak go nie dobili, tylko spokojnie sobie odjechali, skazując zwierzę na katusze. Czy tak zachowują się prawdziwi myśliwi? To skandal – poskarżył się nam mężczyzna.
Jeleń, mimo utraty jednej kończyny, uciekł, gdy usłyszał ujadanie psów. Właściciel posesji postanowił wezwać policję, a ta ściągnęła członków klubu łowieckiego, by dobili cierpiące zwierzę. Udało się je wytropić po obfitych śladach krwi.
Mieszkaniec Perzanowa w rozmowie z dziennikarką „Kuriera” wyrażał oburzenie zachowaniem łowczych. Podkreślał, że bardzo często słyszy strzały w lesie. - Przyjeżdżają tu warszawianie, żeby sobie postrzelać, a później są takie skutki. To nieprofesjonalne - dodał.
Problem jednak w tym, że nie wiadomo, kto ewentualnie strzelał. Koło łowieckie „Muflon”, działające na terenie gminy Czerwonka, w tym czasie nie prowadziło żadnych polowań. - Ostatnie takie polowanie zbiorowe urządzaliśmy 13 grudnia ubiegłego roku. Teren Perzanowa jest już na granicy naszego obwodu łowieckiego z makowskim. A tak w ogóle ten jeleń mógł stracić nogę także w wyniku działań kłusowników, czyli poprzez wnyki. Kończynę mogły odgryźć również dziko żyjące psy - wyjaśnia łowczy z „Muflona”, Janusz Kulawik. Informuje też, że to myśliwy z tego koła ostatecznie zabił zwierzę, żeby skrócić jego cierpienie. Dokonał tego w lesie.

Marlena Grzeszczak

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB