Poniedziałek, 19 lutego 2018. Imieniny Bettiny, Konrada, Mirosława

Rozjeżdżają ścieżkę quadami

2015-04-29 12:00:00 (ost. akt: 2015-04-29 17:29:56)

Podziel się:

Ścieżka przyrodniczo-edukacyjna w pobliżu cmentarza radzieckiego w Makowie to nowe miejsce ekstremalnych przejażdżek quadami. - Nasza straż będzie jeszcze częściej kontrolowała ten teren – zapowiada nadleśnictwo.

Nie minął jeszcze nawet rok, odkąd w Makowie dzięki Nadleśnictwu w Pułtusku powstała ścieżka edukacyjna. Zbudowano ją wokół cmentarza radzieckiego. Była to inwestycja za 100 tys. zł. Wyrównano m.in. powierzchnię dookoła tej nekropolii, odnowiono taras widokowy, zadbano o to aby na ścieżce znajdowały się ławki, śmietniki czy tablice informacyjne. Trzeba przyznać, że cały ten obiekt wygląda bardzo dobrze i przyciąga mieszkańców na spacery. Niestety, przyciągnął także wielbicieli „czterech kółek”. Poinformował nas o tym mieszkaniec Makowa. Jak twierdził, przejażdżki quadami odbywają się tam notorycznie, szczególnie w nocy.

Zniszczą wszystko
- Ścieżka edukacyjna powinna być dla ludzi, a nie przeciwko nim. Po tych przejażdżkach stan drogi żwirowej na tej ścieżce zepsuje się na tyle, że nie będzie można już tam nawet pospacerować. W dodatku te maszyny płoszą zwierzynę. Jak tak dalej pójdzie, to ta ścieżka nie doczeka kolejnego lata – mówił nam mieszkaniec. Podkreślał także, że jeżdżą tam 3 quady, które często można zauważyć na osiedlu Grzanka. - Należą więc one prawdopodobnie do mieszkańców właśnie tej części miasta – sugerował nasz czytelnik.
Policjantom póki co nikt takiej sprawy nie zgłaszał. – Proszę, aby osoby, które zobaczą quady jeżdżące po terenach leśnych, nam to zgłosiły. My reagujemy na każdy telefon. Przyjrzymy się temu – tłumaczy sierż. Marek Grabowski z Komendy Powiatowej Policji w Makowie.

Nadleśnictwo sprawdzi
W tej sprawie skontaktowaliśmy się także z nadleśniczym z Pułtuska, Romanem Jankowskim. Jak podkreślał, do lasu nie można wjeżdżać absolutnie żadnym pojazdem, nawet motocyklem. Wynika to z ustawy o lasach i kodeksu wykroczeń. Na ten teren może wjechać pojazdem jedynie leśniczy bądź samochód po drzewo. Łamanie tych zasad grozi zwyczajnie mandatem. Jak się okazuje, jeżeli kierowca quada porusza się drogą leśną, to mandat nie będzie jeszcze aż tak wysoki. Gdy jednak wjedzie na teren podmokły, który jest miejscem żerowania dzikich zwierząt lub zniszczy runo leśne, to grzywna może wynieść nawet 3 tys. zł.
- Największym problemem będzie złapanie tych osób na gorącym uczynku. Chociaż zdjęcie, nawet tablic rejestracyjnych, powinno ułatwić sprawę. Nasza straż leśna będzie kontrolowała jeszcze częściej ten teren – zapowiedział nadleśniczy. Dodał także, że nie zarejestrował jeszcze przypadku wandalizmu na ścieżce, pomijając minimalne zniszczenia koszy na śmieci. Miasto jednak niezwłocznie naprawiło usterki.

Marlena Grzeszczak

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB