Sobota, 18 listopada 2017. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

„Jak dobrze nam zdobywać góry...”

2015-07-03 12:00:00 (ost. akt: 2015-07-02 12:49:33)

Podziel się:

Słowa tej piosenki brzmiały w głowach wycieczkowiczów z Publicznej Szkoły Podstawowej w Krasnosielcu podczas wyprawy na południe Polski.

Pięćdziesięcioro uczniów klas szóstych i piątych wyjechało autokarem pod opieką wychowawców Małgorzaty Czarneckiej, Mariusza Bobińskiego, Wandy Dziąby i Andrzeja Sieraka.
Pierwsze punkty wypadu to Góra Zamkowa i Ojcowski Park Narodowy. - Słuchając opowieści o faunie i florze tego najmniejszego w Polsce parku narodowego, wszyscy dziarsko zmierzali w kierunku jednej z najdłuższych jaskiń krasowych - Jaskini Łokietka, usytuowanej w zboczu Chełmowej Góry. W jaskini podziwiać mogliśmy różnorodne formy naciekowe i zwisające z jej stropu korzenie drzew. Niektórzy, wiedząc, że jaskinie są siedliskiem aż 17 gatunków nietoperzy, z niepokojem rozglądali się wokoło z troską myśląc o fryzurach. Ale i nietoperzy, i strat nie było – relacjonuje Małgorzata Czarnecka. Jak kontynuuje, zajrzeli też do Doliny Prądnika, stając pod znanym ostańcem Bramą Krakowską, podziwiali nietypowych kształtów skałki (Białą Rękę, Igłę Deotymy), groty i wywierzysko krasowe Źródełko Miłości. Później udali się do Zakopanego.
Kolejny dzień upłynął na zdobywaniu Tatr. - Przez mostek nad potokiem skręciliśmy na stromą ścieżkę w kierunku Jaskini Mroźnej leżącej u stóp Czerwonych Wierchów. Tę ponad 400-metrową trasę przez jaskinię pokonaliśmy w niespełna godzinę. Korytarz wił się w gorę i dół, zwężał w wąziutkie szczeliny i niskie przełazy, rozszerzał i skręcał to w prawo, to w lewo. Były skalne nacieki, podziemne jeziorka i komory krasowe z gruzem skalnym. Było błoto, wilgoć i zimno. A po wydostaniu na powierzchnię było wielkie zdziwienie. Jedni dziwili się, że tak jasno i ciepło, inni, że już nie kapie na głowę. Nieliczni dziwili się, że to przeżyli. A wielu dziwiło się, że w szczelinie nie utknął pan Mariusz (bo taki wysoki) a do tego wyszedł czysty – co znaczy, że się nie czołgał! Stromymi, ale wygodnymi schodami wróciliśmy do doliny, obmyliśmy się w potoku, posililiśmy i ruszyliśmy dalej do schroniska na Hali Ornak na dłuższy popas – opisuje nauczycielka.
Trzeciego dnia po śniadaniu wycieczkowicze udali się do Białki Tatrzańskiej do term ”Bania”, by oddawać się wodnym szaleństwom przez blisko dwie godziny, a potem w Tatry Zachodnie. Ostatnim punktem dnia było wejście na Gubałówkę.
W czwartek, w Boże Ciało, uczniowie z opiekunami wybrali się na góralską mszę i procesję do Poronina, zaś po nabożeństwie - do Doliny Strążyskiej, na końcu której znajduje się Wodospad Siklawica. - Po powrocie ze szlaku zwiedziliśmy sanktuarium na Krzeptówkach, zabytkowy cmentarz na Pęksowym Brzysku i drewniany kościółek MB Częstochowskiej obok niego. I o pamiątkach nie zapomnieliśmy, wszak Krupówki to obowiązkowy punkt programu. Tego dnia po kolacji mieliśmy grill z kiełbaskami i oscypkami a także zaproszonych górali, którzy w strojach ludowych z instrumentami regionalnymi opowiadali gwarą o tradycjach i obrzędach, prezentowali muzykę i uczyli tańców góralskich. Zdziwilibyście się jak chłopcy porwani góralskimi melodiami ochoczo podrygiwali i przytupywali. Aż za mała okazała się altana i trzeba było wyjść na podwórko – brzmi relacja. Ostatniego dnia zwiedzano Kraków.
Oprac. el


Czytaj e-wydanie
Podziel się  informacją: 



Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. 

Swoją stronę założysz TUTAJ ".

Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć:kliknij Problem z założeniem profilu? Potrzebujesz porady, jak napisać tekst? Napisz do mnie Pomogę: Marlena Grzeszczak
 

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB