Sobota, 18 listopada 2017. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Nie potrafię usiedzieć w miejscu

2015-08-19 12:00:00 (ost. akt: 2015-08-18 11:10:10)

Podziel się:

Adrenalina to cośbez czego nie potrafi żyć Piotr Karolkiewicz z Węgrzynowa (gm. Płoniawy-Bramura). Na swoim koncie ma już wiele wypraw survivalowych. Ostatnio natomiast wpadł na pomysł, że przejdzie całą rzekę Węgierkę, a mierzy ona około 44 km.


Piotr Karolkiewicz ma 34 lata, żonę i uroczego 4-letniego syna, Ignasia – którego ma nadzieję zarazi swoją pasją jaką jest survival. Teraz jednak na wyprawę postanowił wyruszyć z kolegą Arturem Zglinickim, także 34-latkiem. Skąd pomysł? - Bo jest rzeka Wegierka, bo to zawsze jakaś przygoda, co prawda to nie Amazonka ale zawsze coś, bo dobry przykład, bo można pobawić się zabawkami (sprzętem niezbędnym do wyprawy), bo co tu robić w Węgrzynowie – wyjaśnił nam Piotr, pokazując jak niewiele potrzeba aby zrobić coś ciekawego.

Nie potrafię nic nie robić

Podczas wypraw survivalowych dla niektórych dbanie o higienę, podgrzanie wody nie mając właściwie nic przy sobie, czy złowienie „obiadu“ może okazać się nie lada wyzwaniem. Jednak jak widać po Piotrze jest w tym coś uzależniającego. - Nie potrafię siedzieć w miejscu. Raz w miesiącu lub jeśli uda mi się „wyrwać“ to częściej, wyruszam sam lub ze znajomymi na takie wyprawy aby poczuć smak adrenaliny. Wśród moich kolegów jest wielu podobnych do mnie świrów. Mamy za sobą wiele przygód – mówił z uśmiechem Karolkiewicz. Jeśli jednak „nie walczy o przetrwanie w lesie“, to biega, jeździ na rowerze lub zdobywa szczyty gór. -W 1997roku przeczytałem książkę „Podręcznik survivalu“, którą napisał Darman Peter. Wtedy też wyjechałem na pierwsze kolonie o tej tematyce. I tak to się chyba zaczęło. Złapałem bakcyla i teraz ciężko sobie wyobrazić, żeby moje życie wyglądało inaczej – kontynuuje podróżnik.

Planują pokonać rzekę


Wyprawa przez rzekę zaplanowana jest na początku września. Jak wyjaśnia nam Piotr, nie musi się do niej przygotowywać. Kondycję ma i odpowiedni sprzęt także. Jego towarzysz podróży, Artur, nie ma na swoim koncie tylu wypraw. W listopadzie przeszedł ciężką operację – transplantację serca. Dlatego zasługuje na podwójne uznanie. - Skoro już idziemy we dwóch, postanowiliśmy, że pokonamy tę trasę przez 2 dni. Będziemy poruszali się spokojnym tempem. Węgierka wbrew pozorom ma w sobie wiele niespodzianek. Często jest to po prostu bagno – mówił Piotr. W torbie (nerce) znajdzie się: kompas, hamak do spania, haczyki do łowienia ryb, żyłka i folia życia. - Jeśli chodzi o jedzenie wyliczyłem sobie kalorie i muszę ze sobą zabrać kaszę w proszku, baton i napój izotoniczny. Na obiad mam nadzieję, że uda się coś złowić – mówi miłośnik survivalu. Wyprawa już niebawem, relacja z niej także pojawi się w „Kurierze Północnego Mazowsza”, a także na naszej stronie internetowej www.kuriermakowski.pl




Marlena Grzeszczak

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. olii #1799343 | 83.6.*.* 22 sie 2015 00:17

    brawoooo! zuch chłopak :)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz