Wtorek, 21 listopada 2017. Imieniny Janusza, Marii, Reginy

Legia powalczy dalej o grę wśród Mistrzów

2016-07-28 13:13:56 (ost. akt: 2016-08-01 09:35:57)

Podziel się:

Zespół Legii Warszawa wygrał rewanżowe spotkanie ze Zrinjskim Mostar, wchodząc do trzeciej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów, choć trener Besnik Hasi nie miał wiele dobrego do powiedzenia o grze podopiecznych.

Zremisowane w Mostarze pierwsze spotkanie rundy (1:1) sprawiło, że losy awansu pozostawały otwarte zarówno dla Legii, jak i dla Zrinjskiego.

W Bośni i Hercegowinie żadna z drużyn nie zaprezentowała wybitnego futbolu, choć obie zakończyły ubiegły sezon z tytułami mistrzowskimi.

Rewanż w Warszawie dawał obu drużynom wiele do myślenia. W szeregach Legii z pewnością wiele uwagi poświęcano sytuacji Ondreja Dudy, który porozumiał się co do współpracy z niemiecką Herthą BSC (http://www.legia.sport.pl/legia/1,139320,20424660,ekstraklasa-ondrej-duda-do-berlina-5-mln-euro-do-warszawy.html). Słowak w efekcie oglądał spotkanie ze Zrinjskim z trybun.

Warszawiacy ostatecznie wywalczyli wygraną wynikiem 2:0, zapewniając sobie awans do kolejnej rundy kwalifikacji. Kwalifikacja okupiona została jednak urazem Guilherme - pomocnik Wojskowych doznał urazu stawu barkowego, przez co czeka go nawet sześciotygodniowa przerwa.

Brazylijczyk wypadł z gry już po 10 minutach od rozpoczęcia spotkania. W początkowej fazie meczu, goście starali się narzucić Legii swój styl gry, a zagrożenie dla bramki Arkadiusza Malarza stwarzał m. in. Ivan Peko.

Napastnik chciał skorzystać z zamieszania po odpadnięciu Guilherme, ale w ostatniej chwili drogę zagrodził mu Michał Pazdan. Tymczasem wchodzący za Guilherme Kasper Hamalainen pomógł w budowie groźnej akcji gospodarzy, choć przy wykończeniu precyzji zabrakło Thibaultowi Moulinowi.

Pilnującego bramki Legii Malarza sprawdził po tym Ognjen Todorović, ale chwilę po tym w polu karnym zawodnik dotknął piłkę łokciem. Arbiter zareagował na przewinienie Todorovicia wyjątkowo surowo, dyktując rzut karny, którego w gola dla Wojskowych zamienił Nemanja Nikolic.

Legia nie wykorzystała do końca pierwszej połowy kilku kolejnych okazji, po czym po zmianie stron Zrinjski ruszył z kolejną falą ataków.

Bardzo groźnie zrobiło się w 54. minucie, kiedy Todorović już szykował się do podania piłki do czającego się pod bramką Jasmina Mešanovicia, ale w ostatniej chwili do akcji wkroczył Pazdan. Sześć minut później bliski remisowego gola był Peko, jednak Malarz w porę zainterweniował.

Legia atakowała rzadko, z jej prób nic nie wynikało, ale w 62. minucie okazało się, że tego dnia szczęście wyraźnie stało po stronie gospodarzy. Przy asyście Hamalainena, do przodu ruszył Nikolic, zdobywając dla Legii drugiego gola.

Przy dwubramkowym prowadzeniu, Wojskowi grali swobodniej, lecz jeszcze pod koniec goście kilkakrotnie sprawdzili czujność Malarza. Bramkarz nie dawał się jednak zaskoczyć, a Legia dowiozła prowadzenie do końca.

Mimo wygranej, trener Besnik Hasi nie obsypywał podopiecznych komplementami, pomijając Malarza, Nikolicia i Hamalainena.

"Są dwa pozytywy z tego meczu. Pierwszym z nich jest awans, drugim czyste konto. Z pozostałych kwestii nie jestem zadowolony.

"Strzeliliśmy gola w pierwszej połowie, chociaż na niego nie zasługiwaliśmy. W drugiej części gry wyglądało to lepiej, ale jest to bardzo dalekie od tego, co chcielibyśmy pokazywać na boisku", skomentował Albańczyk.

Kolejnymi rywalami Legii będą AS Trenčin albo Olimpija Ljubljana. Wiadomo, że Legia będzie sobie musiała radzić bez Guilherme, a być może także bez Nikolicia, który jest obecnie obiektem spekulacji transferowych.

Jak sugerują zapowiedzi piłkarskie i typowania na Ligę Mistrzów (http://extra.bet365.com/news/pl/Football/UEFA-Champions-League), Legia na pewno nie będzie notowana wysoko, jeśli zaprezentuje się tak, jak przez większość spotkania ze Zrinjskim. Zdaniem trenera Hasiego, podstawowym problemem była kiepska komunikacja.

"Widać było w drużynie wiele nieporozumień i ogólną dezinformację. W takich sytuacjach ciężko jest prowadzić grę", stwierdził.

Najbliższy rywal Legionistów może mieć więcej szczęścia w rywalizacji, a mistrz Polski musi zaprezentować lepszą organizację gry, jeśli ma zamiar wyjść z kwalifikacji i powalczyć w fazie grupowej.