środa, 28 czerwca 2017. Imieniny Florentyny, Ligii, Leona

"Gram postać Jogiego, takiego młodego zbira"

2016-09-30 10:55:48 (ost. akt: 2016-09-30 10:56:09)

Podziel się:

Spotykam Piotra Kruszewskiego w jednej z przasnyskich knajpek. Młody mężczyzna opowiada mi o tym, jak wygląda jego praca na planie serialu kryminalnego "Belfer". Będą go mogli Państwo zobaczyć na ekranach telewizorów już 2 października na kanale Canal +.

Klaudia Kujawa: Skąd pochodzisz?
Piotr Kruszewski: Pochodzę z takiej małej miejscowości Łęgi leżącej nieopodal Płoniaw – Bramura . To jest około 10 km od Makowa Mazowieckiego i około 20 km od Przasnysza. Nie czuję żadnego dyskomfortu z tego powodu, że pochodzę z tak małej miejscowości.
KK: Jak zaczęła się Twoja przygoda z aktorstwem?[/b]
PK: Droga każdego aktora zaczyna się od inscenizacji szkolnych, jasełek i innego typu akademii. Później ktoś Ci mówi " hej, chyba się nadajesz do tego, coś w tym jest" i ty jak "głupi" idziesz na egzaminy wstępne do Akademii Teatralnej i o dziwo się dostajesz. Poszedłem na egzaminy tak po prostu, z marszu. Za pierwszym razem się nie udało, ale drugi okazał się szczęśliwy. Już 4 lata spędzam na ul. Miodowej w Warszawie w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza.
KK: Na pewno masz porównanie między występami w teatrze a pracą na planie filmowym. Czym to się różni? Jaką formę przekazu wolisz?
PK: Serial "Belfer" to tak naprawdę mój debiut, pomijając epizodyczna rolę w " M jak miłość". Bardzo się stresowałem wyjść przed kamerę, ale mimo wszystko okazało się miłym zaskoczeniem. Lubię to, ale teatr niesie ze sobą takie większe podniecenie, jesteś na żywo z ludźmi, masz z nimi kontakt, patrzysz im w oczy i widzisz ich reakcje. Tutaj (na planie filmowym przyp. red.) masz przed sobą szybę kamery, która nie odzwierciedla żadnych uczuć, a kiedy jest dosłownie przed tobą musisz udawać, że masz przed sobą partnera. To bardzo trudne, dlatego mimo wszystko wolę teatr, bezpośredni kontakt z widzem.
KK: Pewnie męczy Cię powtarzanie wciąż tych samych scen?
PK: Tak, dublowanie. Co prawda odmianą tego w teatrze są próby, które wałkuje się w nieskończoność. W filmie nie ma czasu na przygotowanie. Wchodzisz, czasami słuchasz reżysera, czasami nie i musisz zagrać tak, żeby było odpowiednio, żeby się spodobało.
KK: Jak trafiłeś na casting do "Belfra"? Z tego co udało mi się dowiedzieć konkurencja była niemała, przypadały mniej więcej 3-4 osoby do jednej roli.
PK: To był właściwie... przypadek. O castingu dowiedziałem się od koleżanki z roku, która również ubiegała się o rolę w tym serialu. Zaryzykowałem. Odbyłem jeden casting, a później zaproszono mnie na kolejny i już po około miesiącu wiedziałem, że będę pracował przy tej produkcji.
KK: Kogo zagrałeś w "Belfrze"? Czym charakteryzuje się twoja postać?
PK: Gram postać Jogiego, takiego młodego zbira. Obecnie jak widzisz mam dłuższe włosy, podczas kręcenia zdjęć natomiast byłem zgolony zupełnie na łyso. Chodziłem w luźnych ubraniach typu dres. Jogi to chłopak, który lubi wypić piwo, podrywać dziewczyny, zapalić "maryśki", jak również nią handlować. Imają się go przeróżne problemy.
KK: Nie wyglądasz na zbira (śmiech). Wcielenie się w tą postać sprawiło ci duże problemy?
PK: Były pewne problemy. Wiesz, to jest serial kryminalny. Mówią nawet, że to jeden z najlepszych, polskich seriali kryminalnych, które powstały w ostatnich latach. Padają tam dialogi kwestie, których nie używam na co dzień przez co często musiałem gmerać w scenariuszu. To było troszkę kłopotliwe, ale myślę, że sobie poradziłem.
KK: Jaka była atmosfera na planie?
KP: Bardzo mi się podobało, zważywszy na to, iż pracowałem z takimi ludźmi jak Maciej Stuhr, Piotrkiem Głowackim, Magdaleną Cielecką . Łukasz Palkowski, reżyser "Belfra", jest świetnym facetem, człowiekiem ,który potrafi dotrzeć do ludzi, człowiekiem, który potrafi słuchać. Nie jest powściągliwy, aczkolwiek walczy o to , żeby to co na ekranie było wyraziste.
KK: Powiedz nam jakie kino lubisz, jaki jesteś? Cenisz sobie polskie produkcje?
PK: Jestem małomówny (śmiech). Przepraszam, ale nie oglądam polskiego kina. Swój etap zakończyłem chyba na „Killerze“ i „Dniu Świra“. Może to co co teraz mówię to skandal, ale taka jest prawda. Nie oglądam również telewizji. Wolę światowe kino.
KK: W takim razie kogo cenisz z światowego kina?
PK: Mój ulubiony reżyser to Lars von Trier. To jest facet, który stworzył naprawdę świetne filmy takie jak: „Tańcząc w ciemnościach“, „Przełamując falę“. Będę teraz pisał pracę magisterską na dość kontrowersyjny temat, a mianowicie „Wpływ narkotyków, alkoholu i innych substancji psychoaktywnych na proces twórczy aktora“. Pracę tą oprę na moich ulubionych aktorach, czyli Philipie Seymour Hoffmanie i Anthonym Hopkinsie
KK: Z tego co mówisz wnioskuję, że interesujesz się raczej trudnym kinem.
PK: Tak, bardziej takie psychologiczne, powściągliwe. Wszystko zwarte w sobie, naturalne.
KK: Polski reżyser, któremu byś nie odmówił?
PK: Może Pasikowskiemu albo Wajdzie. Zagrać w filmie Andrzeja Wajdy to ogromny zaszczyt.
KK: Czym wyróżnia się „Belfer“ na tle innych polskich seriali?
PK: Myślę, że podstawą jest plejada gwiazd, które zagościły na planie, a także autor zdjęć – Marcin Prokop. Pejzaże nakręcone przez niego są świetne. Scenariusz napisany przez Jakuba Żulczyka od razu mnie zaintrygował. Od razu się zgodziłem, mimo, iż moja rola jest tam niewielka.
KK: Jak wyglądała praca na planie?
PK: Na planie byliśmy dosyć wcześnie, bo około godziny 7-8 rano. Frustrujące było to, że podczas zdjęć nocnych spędzaliśmy czas na planie do pierwszej w nocy. Często bywało tak, iż jechało się na plan rano, żeby zagrać jedną scenę, a później trzeba było czekać 4-5 godzin na kolejną. To jest męczące.
KK: Jakąś rolę z dzieciństwa pamiętasz szczególnie?
PK: Pamiętam dosyć zabawną rolę, w sumie jedyną taką. W gimnazjum grałem w parodii „Romea i Julii“. Ubrany byłem w kolorową sukienkę, miałem makijaż na twarzy a moja Julia była mężczyzną. To ja uwodziłem… jego (śmiech).
KK: Dzięki za rozmowę.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB