Ksiądz Marek Rogowski odchodząc nie chciał żadnych kwiatów i hucznego pożegnania. Poprosił tylko o zrozumienie, spokój i milczenie. Kuria łomżyńska twierdzi nawet, że proboszcz sam poprosił o urlop i przeniesienie. Innego zdania są jednak protestujący - To kolejna manipulacja. Ksiądz działa pod naciskiem. Postawiono go przed trudnym wyborem. Albo zrzuca sutannę albo bezwzględnie podporządkowuje się biskupowi - mówi nam Jan Paczkowski, były koordynator.
Historia księdza Marka poruszyła cały powiat. Przez tygodnie wspominano o nim na pierwszych stronach lokalnej prasy, organizowano protesty i przez całą ubiegłoroczną zimę dyżurowano pod kościołem. Takie działania poskutkowały, ksiądz Marek po rocznym pobycie w Stanach Zjednoczonych wrócił do swoich parafian. Jednak szczęście nie trwało zbyt długo. Rogowski odszedł już na dobre i nie wiadomo co dokładnie było tego powodem. Czy to może przez zmęczenie tymi wszystkimi protestami i chęć do prawdziwego urlopu, a może tak jak twierdzą obrońcy są to naciski ze strony biskupa. Kuria łomżyńska nie chce udzielać w tej sprawie informacji - My po prostu wykonujemy prośbę księdza. Nie mamy nic wspólnego z jego odejściem - mówi nam jeden z księży i poprosił o anonimowość. Protestująca część parafian jest jednak innego zdania - Kościół stał się bardzo hermetycznym środowiskiem. Pomimo tego, że z naszych pieniędzy ta instytucja jest utrzymywana, kontakt jest bardzo utrudniony. Nie tak dawno nie chciano mi pokwitować przyjęcia naszego apelu, musiałem wręcz to wymusić na kanclerzu - dodaje Paczkowski.
Ostatnia msza
Ksiądz Marek Rogowski 12 lutego w niedzielę odprawił swoją ostatnią mszę w Szelkowie. Mieszkańcy przygotowali mu piękne pożegnanie, ten jednak skromnie powiedział "zostawcie kwiaty przy ołtarzu i nic nie mówcie" - tak przynajmniej relacjonują sami parafianie. Później około godziny 17.00 wsiadł w swój samochód i odjechał w stronę Łomży, przez jakiś czas jechał jeszcze za nim kordon samochodów - To był taki ładny gest ze strony parafian - dodaje Paczkowski. Część mieszkańców jednak nie może się z jego odejściem pogodzić. Jego wyjazd był poprzedzony kolejnym wyjazdem do Łomży i kolejnym protestem. Bez wątpienia w tej parafii potrzebny jest spokój, trzeba też odbudować tu zaufanie do samego kościoła. Psycholodzy z którymi się kontaktowaliśmy uważają, że powinno się od początku zbudować skład osobowy tej parafii. To bardzo trudna sprawa. Z jednej strony mamy tu kościół, który w pewnym momencie niepotrzebnie przestał reagować na protestujących mieszkańców, a z drugiej parafian z utraconym zaufaniem. Pozostaje tylko pytanie jaką rolę w tym całym sporze ma ksiądz Marek Rogowski? Na to pytanie pewnie odpowiedzi nie poznamy.
Więcej w wydaniu papierowym Kuriera Makowskiego
Ostatnia msza
Ksiądz Marek Rogowski 12 lutego w niedzielę odprawił swoją ostatnią mszę w Szelkowie. Mieszkańcy przygotowali mu piękne pożegnanie, ten jednak skromnie powiedział "zostawcie kwiaty przy ołtarzu i nic nie mówcie" - tak przynajmniej relacjonują sami parafianie. Później około godziny 17.00 wsiadł w swój samochód i odjechał w stronę Łomży, przez jakiś czas jechał jeszcze za nim kordon samochodów - To był taki ładny gest ze strony parafian - dodaje Paczkowski. Część mieszkańców jednak nie może się z jego odejściem pogodzić. Jego wyjazd był poprzedzony kolejnym wyjazdem do Łomży i kolejnym protestem. Bez wątpienia w tej parafii potrzebny jest spokój, trzeba też odbudować tu zaufanie do samego kościoła. Psycholodzy z którymi się kontaktowaliśmy uważają, że powinno się od początku zbudować skład osobowy tej parafii. To bardzo trudna sprawa. Z jednej strony mamy tu kościół, który w pewnym momencie niepotrzebnie przestał reagować na protestujących mieszkańców, a z drugiej parafian z utraconym zaufaniem. Pozostaje tylko pytanie jaką rolę w tym całym sporze ma ksiądz Marek Rogowski? Na to pytanie pewnie odpowiedzi nie poznamy.
Więcej w wydaniu papierowym Kuriera Makowskiego





Komentarze
1
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
taki tam #564035 | 74.88.*.* 18-02-2012 06:11
To olbrzymia rana ,ktora nigdy sie nie zagoi bo zagoic sie nie morze bedzie dlugo krwawic.Szczeze wspolczuje parafianom .
Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) !
odpowiedz na ten komentarz