Czwartek, 25 lutego 2021. Imieniny Almy, Cezarego, Jarosława

Ze stwardnieniem rozsianym można żyć normalnie

2013-03-11 16:14:24 (ost. akt: 2013-03-11 16:15:32)

Podziel się:

Życie ze stwardnieniem rozsianym nie jest łatwe. Człowiek staje się coraz mniej sprawny fizycznie i psychicznie. O tym, że należy walczyć o każdy dzień, że nie należy poddawać się chorobie, przekonała nas Justyna Jasińska, 42 - letnia mieszkanka Karniewa, która borykając się z chorobą, stara się żyć normalnie.

- Trzeba żyć normalnie. Choroba jest obok mnie, a nie we mnie, trzeba nauczyć się z nią żyć. Diagnoza mojego SM została postawiona w 2003 roku. Było to dla mnie wielkim zaskoczeniem. Nic o tej chorobie nie wiedziałam. Z czasem w człowieku wyzwala się bardzo silna chęć walki. Mam dwoje dzieci, kiedy się dowiedziałam o stwardnieniu, moja córka miała 6 lat, a syn 9. - opowiada pani Justyna. - Oboje musieli szybko wydorośleć, ponieważ nie byłam już w stanie robić wszystkiego tego, co do tej pory. Do diagnozy pracowałam normalnie, później zrobiłam sobie przerwę na leczenie. Obecnie już drugi rok pracuję jako pomoc biurowa w firmie Narew Styl w Różanie. Nie odczuwam żadnej dyskryminacji wśród ludzi, choć słyszałam, że jest wiele takich przypadków. W pracy też spotkałam się ze zrozumieniem. Pracuje na tyle, ile pozwala mi stan zdrowia, mam skrócony czas pracy.
Zmęczenie pierwszym objawem
Pierwszym objawem mojej choroby było długotrwałe zmęczenie. Myślałam, że jest to skutkiem przepracowywania. Później nastąpiły inne objawy, zauważyłam, że coraz częściej mam zachwiania równowagi i czułam takie oddalanie się od rzeczywistości. - wyjaśnia pani Justyna. - Przyczyna choroby nie jest znana do końca. Wiadomo tylko, że są to przyczyny neurologiczne, ale jakie konkretnie, to nikt nie ma pojęcia. Rodzajów SM jest mnóstwo, ile zachorowań, tyle odmian. Każdego trzeba diagnozować indywidualnie. Ja nie myślę o tym, że moja choroba postępuje, gdybym się tym zadręczała, nie byłabym w stanie normalnie żyć. Jestem pod stałą opieką lekarzy w Warszawie, przyjmuję leki i czuję się w miarę dobrze, chociaż był taki okres, że po lekach bardzo źle się czułam. Zależy to w dużej mierze od rodzaju leku. Mój stopień niepełnosprawności ocenia się jako znaczny. Należę do stowarzyszenia chorych na stwardnienie w Warszawie, w Ciechanowie i w samym Makowie Maz. W naszym powiecie znam ok. 15 ludzi, którzy zmagają się z SM. Jeżeli chodzi o trudności i ułatwienia w otoczeniu, co do mojej choroby, to na pewno ułatwieniem są parkingi dla niepełnosprawnych, jednak, kiedy sklep jest bardzo oddalony od miejsca postoju, jest to już dla mnie trudnością. Jeśli chodzi o moje samopoczucie w chwili obecnej to wiem, ile mogę zrobić, na ile mogę sobie pozwolić i żyję normalnie. Zobaczymy, co będzie dalej.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB