Sobota, 21 kwietnia 2018. Imieniny Jarosława, Konrada, Selmy

Kolizja bez winnych? Policja: Odpowiedzi kierowcy zbyt zwięzłe

2014-11-30 12:00:00 (ost. akt: 2014-11-28 09:47:48)

Podziel się:

Łukasz Kozłowski nie kryje oburzenia na działania pułtuskiej policji. Mieszkaniec Makowa Mazowieckiego, wioząc rodzinę, doświadczył kolizji drogowej w Przemiarowie (pow. pułtuski). Jego zdaniem mundurowi nie dopełnili szeregu obowiązków.

Do kolizji doszło w piątek 14 listopada. Łukasz Kozłowski jechał ze swoją żoną i dwójką dzieci. Nagle zauważył, że na drogę wychodzi łoś. Zaczął hamować. Jego zdaniem potrącenia zwierzaka udałoby się uniknąć, ale jadący z tyłu pojazd wjechał w tył prowadzonego przez niego volkswagena. Siłą rzeczy potężne zwierzę wylądowało wprost na masce i przedniej szybie auta.
Na miejsce natychmiast została wezwana makowska policja. Ta upewniła się, że nikomu się nic nie stało i zaleciła wezwanie patrolu z Pułtuska, Przemiarowo jest położone w powiecie pułtuskim.

- Zachowanie policjantów tamtejszej komendy mnie zaskoczyło. Zadali mi jedynie cztery pytania, które nie opisywały całej sprawy. Nie wykonali czynności pomiarowych ani nie sprawdzili stanu samochodów, nie wypełniając w ten sposób wytycznych komendanta głównego policji. Mój samochód absolutnie nie nadawał się do jazdy, a zapytano nas, czy jesteśmy w stanie wracać autami do domów. To absurd – relacjonuje Łukasz Kozłowski.
Jak dodaje, policjanci stwierdzili, że zbyt gwałtownie hamował. - Uważam, że to kierowca za mną powinien zachować bezpieczną odległość – odpiera Kozłowski. Twierdzi, że był wyprzedzany na podwójnej linii ciągłej, na co wskazują ślady hamowania i uszkodzenia samochodów.Jego zdaniem finał całego zdarzenia był taki, iż ostatecznie nie stwierdzono niczyjej winy i nikt nie został ukarany mandatem. Tym samym nie ma mowy o wypłaceniu odszkodowania z polisy OC na naprawę auta.

„Trzeba patrzeć policji na ręce”

Sprawa zostałaby być może już dawno zamknięta, gdyby nie fakt, że makowianin postanowił walczyć o swoje. Już następnego dnia stawił się na komisariacie w celu wyjaśnień, odesłano go z kwitkiem, ale próbował jeszcze raz. -15 listopada na komendzie okazało się, że w protokole nie zaznaczono połowy uszkodzeń mojego samochodu pomimo wcześniejszych zapewnień, że funkcjonariusze skrupulatnie wykonali swoje zadania. - żali się pan Łukasz. Podkreśla, że na swoim przykładzie jest już w stanie powiedzieć, że powinno się bardziej pilnować policji w takich sytuacjach. - Teraz zachowałbym się zupełnie inaczej i dopilnowałbym, aby wszystkie czynności zostały wykonane. To jest oczywiste, że po takiej stłuczce człowiek cieszy się tylko, że nikomu się nic nie stało, że rodzina żyje. Ale wszystko wskazuje na to, że trzeba patrzeć policji na ręce – komentuje.

Mundurowi wciąż wyjaśniają sprawę

O odniesienie się do tej sprawy poprosiliśmy naczelnika wydziału ruchu drogowego KPP w Pułtusku. - Uważam, że zawiodła tu komunikacja między panem Łukaszem a naszymi policjantami. Na zadawane pytania odpowiadał on bardzo zwięźle, co nie pozwoliło na sporządzenie odpowiedniej notatki. Dlatego też bardzo prosta sprawa aż tak się skomplikowała – nieco dziwacznie tłumaczy podinsp. Andrzej Jabłoński.
Zapewnił jednak jednocześnie, że w tej sprawie trwają jeszcze czynności wyjaśniające. Po ich zakończeniu zapadnie decyzja o tym, kto dopuścił się wykroczenia. Termin jej podjęcia to miesiąc, choć wszystko może zostać zakończone dużo wcześniej. - Musimy przesłuchać uczestników kolizji oraz policjantów - tłumaczy naczelnik.


Marlena Grzeszczak

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB