Sobota, 18 listopada 2017. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Lata mijają, problemy te same

2015-07-02 12:00:00 (ost. akt: 2015-07-01 12:02:07)

Autor zdjęcia: Przemysław Getka

Podziel się:

Niedostatek energii cieplnej, ohydne centrum, brak pracy, korki w godzinach szczytu – na te problemy makowianie narzekają od lat. Czy to się zmieni? Oczekiwania mieszkańców w tym względzie są na wysokim poziomie.

W ostatnim czasie w poszukiwaniu inspiracji przejrzałem archiwalne wydania „Kuriera”. Na pierwszy rzut oka widać było, że w naszej gazecie – za wskazaniami mieszkańców – od lat poruszane są te same problemy trapiące miasto. Niestety, problemy te są aktualne także dzisiaj. Żadnej władzy dotąd nie udało się ich rozwiązać.
I tak, sprawa niedostatku energii cieplnej w Makowie to temat powtarzający się jak bumerang. Nic dziwnego, skoro w XXI wieku mieszkańcy niektórych bloków muszą biegać z koszykami węgla i dorzucać do indywidualnych, starych pieców. W dodatku jest to także poważny problem w kontekście ewentualnych inwestorów i rozwoju budownictwa mieszkaniowego. Jeszcze w poprzedniej kadencji władz samorządowych powstał projekt techniczny centralnej ciepłowni. Nowe władze kontynuują temat, ale obiekt będzie kosztował miliony i od pozyskania zewnętrznych środków będzie zależało, czy i w jakim czasie powstanie.
Obskurne, brudne, kojarzące się z leżącymi na ławkach pijaczkami – takie określenia jeśli chodzi o centrum Makowa, czyli rynek, padały na łamach „Kuriera” z ust czytelników parę lat temu i padają obecnie. Tutaj jest już poczyniony jakiś postęp, bo wyłoniono firmę, która zaprojektowała rewitalizację rynku. I mamy już jej wizualizację. Ale i w tym przypadku potrzebne będą zewnętrzne pieniądze, najlepiej unijne.
Blokujące się w godzinach szczytu ulice Warszawska i Różańska to także przedmiot wielu dyskusji, spotkań, a nawet protestów. Żeby jednak rozwiązać ten kłopot, np. poprzez budowę ronda, trzeba wywrzeć skuteczny wpływ na władze na wyższym szczeblu.
Inne powtarzające się hasło w kontekście bolączek Makowa, to oczywiście bezrobocie. Ale lepiej nie będzie, póki nie będzie nowych, najlepiej dużych firm. A tych z kolei nie będzie dopóki miasto nie zacznie dysponować odpowiednim terenem inwestycyjnym oraz możliwościami, które ze względu na funkcjonującą tam strefę gospodarczą oferuje sąsiedni Przasnysz. Załatwienie takich udogodnień dla potencjalnych inwestorów (poszerzenie granic miasta, stworzenie podstrefy gospodarczej) to temat piekielnie trudne, ale pewnie nie niemożliwe.
Jak widać, tylko te cztery najczęściej powtarzające się w rozmowach z mieszkańcami, nierozwiązane od lat problemy, wymagają najwyższego wysiłku – skuteczności w poszukiwaniu zewnętrznych środków, obrotności, pilnowania terminów - od władz miasta. A że te podczas jesiennych wyborów samorządowych gruntownie się zmieniły (nowy burmistrz i nowi ludzie w magistracie, nowy skład rady miejskiej), oczekiwania w mieście w ich kierunku są naprawdę ogromne.
Wystarczy porozmawiać z mieszkańcami, by się o tym przekonać. Najlepiej oddaje to wypowiedź, którą usłyszałem w jednym z makowskich sklepów. – Dla Makowa to ostatnia szansa, ostatni gwizdek. Bo nawet te okoliczne wioski są ładniejsze. Albo zrobią z tym miastem porządek, albo niech rozparcelują je Przasnysz z Pułtuskiem. Ale wtedy to ludzie chyba wywiozą na taczkach tych, co siedzą teraz na stołkach – mówił do sprzedawcy rozemocjonowany mieszkaniec.

Dariusz Kucman

Czytaj e-wydanie
Podziel się  informacją: 



Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. 

Swoją stronę założysz TUTAJ ".

Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć:kliknij Problem z założeniem profilu? Potrzebujesz porady, jak napisać tekst? Napisz do mnie Pomogę: Marlena Grzeszczak
 

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB