Sobota, 18 listopada 2017. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Zdobyłam Grunwald na motorze

2015-07-31 12:00:00 (ost. akt: 2015-07-30 13:12:00)

Podziel się:

79-letnia Alina Rut z Makowa Mazowieckiego, posiada ponad półwieczny motocykl marki Simson. I mimo, że nie jeździ na nim już tak często jak za czasów młodości to przyrzeka, że nigdy go nie sprzeda. Wiąże się z nim bowiem wiele ciekawych wspomnień.

W wieku 24 lat, pani Alina, wówczas Kordowska, wyruszyła sama na motocyklu na Grunwald. Tam bowiem 15 lipca w 1960 roku, zorganizowane zostały wielkie uroczystości związane z 550. rocznicą Bitwy pod Grunwaldem. - Byłam wtedy na studium nauczycielskim w Toruniu. Wróciłam jednak do domu do Makowa i wyruszyłam w podróż. To było niezapomniane przeżycie. Byłam wtedy bardzo odważna – mówiła z nieukrywaną radością pani Alina Rut. - Ta podróż zajęła mi trzy dni – dodała.

Nauczycielka na motocyklu

Alina Rut urodziła się w 1936 roku w Makowie Mazowieckim. Jest emerytowaną nauczycielką, uczyła języka polskiego a także prowadziła zajęcia zintegrowane w szkole w Romanowie (gm. Karniewo). Jako kobieta pełna werwy prowadziła także zajęcia wychowania fizycznego. Motocykl jak twierdzi był jej marzeniem. - Pamiętam jak dziś, że motor kosztował 6 tys. 500 zł. Ja mieszkałam wtedy razem z mamą bo byłam panienką. Całe swoje pieniądze zarobione na nauczaniu odkładałam więc na ten sprzęt. Było warto, jest ciągle jak nowy – mówiła z dumą kobieta. Z żalem mówi jednak o tym, że skradziono jej nakrętkę, która znajduje się przy wlewie paliwa. To utrudnia jej teraz podróżowanie motocyklem a tak stare części ciężko jest znaleźć. - Motocyklem dojeżdżałam później do pracy do Romanowa, kupiłam go dokładnie w 1956 roku. Dbałam o niego na tyle, że nie pozwoliłam jeździć nim nawet własnym synom. Jest to moje oczko w głowie. Wiele osób się pyta czy nie chce go sprzedać. Jeden mężczyzna proponował mi za niego 4 tys. zł. W życiu jednak bym tego nie zrobiła. Motocykl będzie ze mną zawsze, mamy za dużo wspólnych wspomnień – zdradziła nam mieszkanka Makowa. Dodała także, że później gdy poznała swojego wtedy przyszłego męża, dojeżdżała "Simsonem" do Suchego Dębu, gdzie wybranek jej serca nauczał matematyki i był dyrektorem.


To była podróż mojego życia

14 lipca pani Alina wyruszyła motocyklem na uroczystości związane z 550. rocznicą Bitwy pod Grunwaldem. - Ta podróż zajęła mi 3 dni. Sama jak palec przejechałam 365 km. To była podróż mojego życia – skwitowała kobieta. Jak nam powiedziała po drodze nocowała u koleżanki w Olsztynku, także nauczycielki. Gdy tylko dojechała na miejsce "wzięła motocykl pod pachę" i wzięła udział w obchodach. - Nie było mi zbyt łatwo się z nim poruszać, jednak bałam się, że ktoś mi go ukradnie. Na szczęście w tamtejszym bufecie spotkałam swoje kuzynki, które także mieszkają w Makowie. Mogłam więc zostawić tam swój jednoślad i spokojnie nacieszyć się tą chwilą. Po odjeździe delegacji z Władysławem Gomułką na czele na premierę filmu "Krzyżacy" spacerowałam po placu. Piłam nawet ciemne piwo, które było bardzo pyszne. Minęło tyle lat a ja ciągle pamiętam jego smak, takiego już nie produkują. To były piękne czasy – relacjonowała nam.


Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Kolega #1786337 | 70.188.*.* 31 lip 2015 13:36

    Pani Alino, czy Pani moped to Simson Suhl SR1? Jeżeli tak, to części do niego nie są jakoś przesadnie drogie czy ciężko dostępne. Na Allegro.pl są teraz 2 korki do wlewu do zbiornika paliwa. Jeden za nieco ponad 10 zł, drugi za nieco ponad 20. Pozdrawiam dziarską staruszkę! :)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz